Szukaj na tym blogu

czwartek, 8 sierpnia 2013

Już wracam. Z torbą.

Koniec laby, urlopów, relaksu.
Wróciłam. I wiecie co?
Fajnie było (Cypr Północny okazał się zjawiskowy, niesamowity), ale teraz pora zabrać się za coś bardziej konstruktywnego, kreatywnego, itd.
Miesiąc przerwy od pasji to dużo, ale zablokowała mi się wena:-)
I nic, dokładnie nic nie byłam w stanie stworzyć...
I na dodatek ciągle ten uciekający, goniący czas. Dzień do dnia podobny i na nic go nie wystarcza. Zaczynam myśleć, wpada mi do głowy coś twórczego a tu nagle muszę gdzieś pędzić, zająć się
Czy Ktoś też tak ma? Czy tylko zjawisko z mojej codzienności?


Wracając do tematu:  nadchodzi nowe!
Oto moja pierwsza. 
Prosta w formie.
Wymyślona.
Filcowa.
Ręce jeszcze niewprawione, więc bystre oko wyłapie kilka niedoskonałości czy błędów.
A ja przyznaję się uczciwie : szyć nie potrafię.
Mam zapał, sporo chęci i niespokojnego ducha ... ?
 OTO Torba-borba.
 
Udało mi się przemycić do niej dwie kieszonki: pierwsza z drugiej strony tak pod ręką na kartę miejską lub bilety a druga większa skórzana -  wewnątrz.
Zapięcie na magnes.

A co będzie następne?
Napiszę jutro:-)

1 komentarz:

  1. Z tą weną to różnie jest. Ja leniuchowałam prawie dwa miesiące. Choć latem mam na głowie dosyć duży ogród i trudno jego pielęgnację nazwać leniuchowaniem . Ale obejrzałam wszystkie twoje zaległe posty i chyba w końcu zabiorę się za eko-włóczkę :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Miło mi będzie, jeśli zostawisz po sobie ślad.