Szukaj na tym blogu

czwartek, 5 lipca 2012

Z kwiatka na kwiatek...

W ostatnich dniach trwałam w ogromnym stresie i jako terapię odstresowywującą zaaplikowalam sobie wypad na zlot scrapbookingu. Fakt, nie moja bajka, lecz o dziwo po takiej terapii, wpadłam jak śliwka w kompot. O stresie zapomniałam a czyste szaleństwo, które panowało na zlocie wśród scrapujących Polek, udzieliło się także i mnie :-).  Oczopoląsu dostałam. 
Skusiłam się na zakup kilku fantastycznych papierków, wycinanek i przydasiów.
A Mąż tylko kontrolnie dzwonił, abym fortuny tam przypadkiem nie zostawiła.
I nadeszła pora na twórcze szaleństwo. 
Moje pierwsze...





Kartki w rzeczywistości wyglądają niczym na strychu znalezione... przykurzone, nadgryzione zębem czasu, z nutą romantyzmu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi będzie, jeśli zostawisz po sobie ślad.