Szukaj na tym blogu

czwartek, 7 lipca 2011

Maki w kuchni...

   Jedna z moich siostrzyczek wymarzyła sobie mieć w domu taki komplet: tacę, serwetnik i podkładki pod kubki  a wszystko oczywiście kolorowe i wiosenne, bo oczy też trzeba czymś karmić i cieszyć (a nie tylko żołądek). I "stanęło" na tym, że będą maki utulone w barwach: zieleni, beżach i pomarańczach, wykonane łatwą techniką "na żelazko", czyli nic skomplikowanego.
   A mi ambitnej decoupażystce nawet przez myśl nie przeszło, że to takie pracochłonne będzie i na poziom nerwów też wpłynie - taca i podkładki okazały się strasznie niewdzięczne dla moich starań nadania im charakteru - cóż, chyba niektóre rzeczy martwe tak już mają. 
   Minęły dwa tygodnie, jak udało mi się wreszcie skończyć ten zamówiony komplet kuchenny a i siostra pewnie już zdążyła gości sprosić, herbatkę i pyszności własnoręcznie wypieczone na nim zaserwować - a mi wstyd przyznać - już czasu zabrakło, by się podzielić z Wami efektami trudów tej pracy. . . 
   Siostra jest przesympatyczna, ale zdarzyło się, że tym razem wykazała daleko idącą niecierpliwość i czekać dłużej już nie chciała na swoje zamówienie, więc zdjęcia robione były na szybko podczas familijnego przyjęcia. Komplet kuchenny (jak widać na zdjęciach) nijak do wnętrza hotelowego holu wpasować się nie pozwolił, ale lepszy rydz niż nic...

P.S. Siostra jak dotąd reklamacji nie zgłaszała, więc makowy zestaw w kuchni się przyjął i w wystrój się wpasował:-)






A następny w kolejce do "wykończenia" (ciekawe kto kogo tym razem :-)) czeka też komplet, ale tym razem czterech obrazów - "Pory roku" przeze mnie nazwany - z wykorzystaniem pasty strukturalnej.

1 komentarz:

Miło mi będzie, jeśli zostawisz po sobie ślad.